30 lat minęło...
Sobotnie przedpołudnie, niebo lekko zachmurzone, ale dziedziniec przed kaplicą pełen słonecznych uśmiechów i radosnych powitań. Zjazd dziewcząt, które 30 lat temu skończyły edukację w naszej szkole - wtedy Technikum Gospodarczym. Dziś już nie dziewczyny w marynarskich kołnierzach, ale piękne, dojrzałe kobiety z uśmiechem pozdrawiające siebie nawzajem i dość licznie przybyłe na tę okazję siostry i osoby z grona pedagogicznego sprzed lat.
Wracają wspomnienia wspólnie przeżytych chwil – tych pełnych radości, ale i tych trudnych, które teraz wspomina się pogodnie z „mądrym smutkiem”, jakby to nazwał L. Staff, odnajdując w tym – może czasem ze zdumieniem – jakiś sens.
Idziemy do kaplicy, wspólna Msza święta – wszystko przygotowane, modlitwa pełna skupienia i jakiegoś wyczuwalnego pokoju. Potem jeszcze chwila przy sarkofagu św. Urszuli, by się zatrzymać, może wrócić jeszcze myślą do tego, co chciałoby się Jej powierzyć. Bo przecież – jak sama lubiła mówić – „Święty to przyjaciel, brat kochający”.
Przechodzimy do jadalni Jana Pawła II, dziewczyny siadają do stołu i natychmiast sala wypełnia się gwarem rozmów, pytań, wspomnień, śmiechu, czasem jakichś opowieści o zdarzeniach, które każdy z nas zapamiętał nieco inaczej. Nie chce się ruszać z miejsc. Ale pora odwiedzić szkołę, zobaczyć, co się zmieniło, a co jest jak dawniej, czas na wysłuchanie pozdrowień od nieobecnych, słowa s. Cecylii – byłej wicedyrektorki szkoły, kilka zdjęć z przeszłości (kiedy wszyscy byliśmy nieco smuklejsi), kilka słów o obecnej szkole i spacer po szkolnych korytarzach.
Dobrze odwiedzić stare kąty – ale najpiękniejsze to zobaczyć twarze tych dawnych uczennic czy koleżanek, przypomnieć sobie ich głos, sposób mówienia, gesty, zachowanie i zadziwić się, jak piękny i niepowtarzalny jest każdy człowiek, jak głęboko w sercu się zapisują lata szkolne, jak przetrwały szkolne przyjaźnie, a wreszcie jakim zaszczytem i radością dla każdego nauczyciela jest towarzyszyć te kilka lat młodym ludziom w ich drodze do dorosłości. I po latach dowiedzieć się, że ktoś dzięki s. Marii nigdy nie miał problemów z chemii na studiach, albo np. dzięki piszącej te słowa, zaczął czytać mądre książki i coś wreszcie zrozumiał z poezji!
Dziękuję – kochane dziewczyny – za to spotkanie, za tamte lata, za waszą dobroć i wytrwałość, za każde dobro słowo. Bo, jak to powiedziała jedna z Was – te spotkania są właśnie po to, żeby coś do tamtych odległych dni dopowiedzieć, czasem „dziękuję”, a czasem „przepraszam”.
s. Agata Cul

- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!